02 / 05 / 17

Cztery produkty które zasługują na więcej uwagi!

Udostępnij

Jest sporo takich perełek, które przy każdym użyciu krzyczą wręcz do mnie: „czemu nikt o nas nie mówi?” Są odsunięte na bok, wiele osób nie zdaje sobie sprawy jakie są świetne albo w ogóle nie ma pojęcia o ich istnieniu!
Dziś opowiem wam o czterech takich gagatkach i mam nadzieję, że spojrzycie na nich łaskawym okiem.

Golden Rose, Brush Cleanser - Płyn do czyszczenia pędzli

Golden Rose to jedna z najbardziej znanych marek kosmetycznych w naszym kraju. Wszyscy uwielbiamy ich produkty do ust, brwi czy paznokci, ale czy wiecie że Golden Rose ma w swojej ofercie płyn do czyszczenia pędzli, który radzi sobie naprawdę bardzo dobrze?

Sama nie miałam pojęcia o jego istnieniu, aż jakiś czas temu robiąc zakupy w sklepie GR w manufakturze, zobaczyłam go stojącego przy kasie. Stwierdziłam: ryzyk-fizyk, może będzie z tego coś dobrego. Wiecie co? Zupełnie się nie myliłam, bo produkt ten radzi sobie naprawdę świetnie.

Jak to działa? Na wacik lub ręcznik papierowy nalewamy odrobinę płynu i wycieramy w niego pędzel do czasu aż zrobi się czysty. To cała filozofia, a po jakichś 30-40 sekundach pędzel jest gotowy do ponownego użytku.
Oczywiście, nie jest to produkt który całkowicie zastąpi nam pranie pędzli przy użyciu mydła/olejku itp. ale jeśli potrzebujemy czegoś na szybko, bo danego pędzla chcemy użyć w trybie natychmiastowym, to ten płyn sprawdzi się świetnie.
Ogromnym plusem jest napewno cena i dostępność. Butelka o pojemności 125 ml kosztuje nas mniej niż 15 zł i dostaniemy ją w większości miejsc gdzie sprzedawane jest Golden Rose.
Z płynami do mycia pędzli zawsze było tak, że trzeba było udać się do inglota lub maca, a teraz mamy pod ręką ten z Golden Rose, który radzi sobie równie dobrze jak droższe odpowiedniki.

Lirene, Fix Up! Make up, mgiełka utrwalająca makijaż

Fixery to ten jeden ekstra krok, który warto wykonać po skończeniu makijażu. Pozbywamy się dzięki nim pudrowości, scalamy ze sobą wszystkie warstwy i co dla mnie, posiadaczki skóry suchej bardzo ważne, usuwamy uczucia ściągnięcia.
Wiele na naszym rynku jest takich produktów, ale w większości tak samo jak w przypadku płynów do mycia pędzli, są one w ofercie marek skierowanych do wizażystów, bądź po prostu firm znacznie droższych. Przykładami mogą być chociażby All Nighter Setting Spray z Urban Decay albo słynny Fix+ z maca.
Marki drogeryjne powoli dołączają do tego pościgu i coraz więcej fixerów możemy znaleźć w przystępnych cenach. Niestety sporo z nich nie może pochwalić się dobrym składem, bo zawartość alkoholu w nich jest całkiem spora. Może nam to zaszkodzić w szczególności kiedy posiadamy suchą skórę.
Kolejna sprawa może wydawać się pierdołą, ale nią nie jest: mają okropny atomizer.
Naprawdę, nic przyjemnego jest w pryskaniu twarzy produktem, który zamiast być delikatną mgiełką zachowuje się jak wąż ogrodowy.  

Przechodząc już do sedna, czyli fixera z lirene, o którym przyszłam tu mówić. Po pierwsze nie ma w składzie alkoholu, a po drugie rozpyla się bardzo delikatnie i sama ta czynność jest naprawdę przyjemna – czyli te wszystkie złe cechy go nie dotyczą. 
Poza oczywistym użyciem jako ostatni krok makijażu, możemy stosować go w ciągu dnia do odświeżenia cery. Spryskuję tez nim pędzel kiedy chce użyć produktu na mokro.
Nie mogę się wypowiedzieć o faktycznej mocy utrwalenia makijażu, bo rzadko miewam dni kiedy noszę go jakoś bardzo długo, poza tym nawet bez fixera nic nie ściera mi się z twarzy etc.
Uwielbiam jednak tą mgiełkę za to jak satynowo wygląda moja twarz po jej użyciu i kiedy mi się skończy napewno sięgnę po kolejną butelkę.

Bell HYPOAllergenic- Powder Lipstick

Moim skromnym zdaniem, cała marka bell jest niewystarczająco doceniana. W szczególności tyczy się to linii HYPOAllergenic, która ma w swoich szafach schowane masę perełek, o których jest zdecydowanie za cicho!
Wydaje mi się, że ta pomadka to dosyć nowy produkt, zgarnęłam ją z ciekawości na promocji -55% w rossmanie i żałuje tylko jednego; że wzięłam tylko jeden kolor!
Po pierwsze bardzo lubię ten wąski sztyft, przypomina mi tym moje ukochane lippie stixy z colourpop! Moje usta nie są jakichś ogromnych rozmiarów, dlatego dużo łatwiej wyrysować mi ładnych kształt bez konturówki, taką pomadką niż jej standardową formą.

Pomadka ma wykończenie półmatowe, jest przy tym bardzo lekka. Praktycznie nie czuć jej na ustach. Brawa należą się też tu za trwałość, produkt ten wytrzymuje na ustach długie godziny, a przy jedzeniu równomiernie znika, nie robiąc w okół się dużego bałaganu.

Kolor który wybrałam to 02 i jest to taka brudna brzoskwinia. Idealny na codzień. Taki nudziak z lekkim twistem. Zerknijcie do szafy bell, czeka tam jeszcze 6 innych kolorów.

H&M High Impact Eye Colour – pojedynczy cień do powiek

Kilka lat temu kosmetyki z sieciówki h&m miały bazarową jakość i wyglądały raczej jak coś co dorzuca się jako prezent w gazecie dla nastolatek. W 2015 roku wiele się jednak zmieniło i h&m zaprezentował nową linię beauty. Transformację przeszło w tym temacie dosłownie wszystko, od opakowań, przez formuły, aż do producenta (teraz kosmetyki pochodzą z Włoch, a nie jak poprzednio z Chin). Ceny nie są najniższe, ale podczas wyprzedaży można dorwać te produkty za przysłowiowe grosze. Dziś chciałam wam pokazać cień, który kupiłam dosłownie za 5 zł i naprawdę pozytywnie mnie zaskoczył.
Kolor który wam pokazuję to przepiękna, soczysta czerwień „in the red”, po którą sięgam zaskakująco często. Uwielbiam makijaże w takich właśnie tonach!
Sam cień jest naprawdę super napigmentowany, mimo tego świetnie się rozciera i nie zostawia plam. Pozostałe kolory których próbowałam zachowywały się dokładnie tak samo, praca z nimi to czysta przyjemność. Trzeba też podkreślić, że opakowanie jak na pojedynczy cień prezentuje się świetnie, miałam ochotę przełożyć go do palety, ale jednak nie mam serca, bo w tym złocie naprawdę mu do twarzy. 
Niestety nie mogę się wypowiedzieć jak ma się jakość pojedynczych cieni do tych w paletach, ale jeśli są równie dobre, to warto zwrócić na nie uwagę! 

Wiele dobroci chowa się teraz na stoiskach h&m beauty, więc następnym razem kiedy będziecie obok niego przechodzić, zerknijcie do środka. Myślę, że pozytywnie się zaskoczycie. Niestety stacjonarnie kosmetyki te są dostępne tylko w wybranych sklepach (w Łodzi jest to h&m manufaktura). Online możecie kupić je tutaj: [click]  

A wy? Znacie któryś z powyższych produktów? A może macie w swoich zbiorach kosmetyki, które powinny dostać dużo więcej uwagi? Dajcie mi znać o swoich perełkach! 

Udostępnij

Skomentuj wpis