10 / 01 / 15

Pomadki MAC- warte tego całego szumu?

Udostępnij

Od kiedy tylko czytam blogi i oglądam urodowy youtube zawsze gdzieś pojawiały się pomadki MAC, każda vlogerka czy blogerka pokazywała je u siebie i miała w swojej kolekcji przynajmniej jedną. Cena takiej przyjemności jest dosyć spora. Warto spróbować?

Kiedyś te szminki były dla mnie niedostępne nie tylko ze względu na cenę, ale głównie przez to że MAC nie miał sklepu online, a w moich rodzinnych stronach nie było w pobliżu żadnego salonu tej marki. Po przeprowadzce do Łodzi początkowo też nie miałam ich pod ręką, ale co nieco się w tej sprawie zmieniło odkąd Douglas wprowadził do wybranych perfumerii stoiska MAC. Teraz jedynie 4 przystanki tramwajowe dzielą mnie od możliwości zakupu kolejnych kosmetyków. Przerażająca kwestia dla mojego portfela.

W swojej kolekcji mam na razie 2 pomadki. Przed pojawieniem się tego postu miałam w planach jeszcze zakup Velvet Teddy. Ale jest ona wszędzie wyprzedana. Stacjonarnie, na douglas.pl jak i na maccosmetics.pl (Nie dla Gasky Velvet Teddy. :c)

IMG_5559

Pierwsza z nich jest niestety z limitowanej kolekcji Novel Romance, odcień to Hearts Aflame w wykończeniu Matte.

mac heart's aflame

Drugiej szminki nie muszę chyba nikomu przedstawiać jest to kultowa już Ruby Woo. Żywa czerwień o wykończeniu Retro Matte.

mac ruby woo

Wykończenia:

Według mnie to ich mnogość powoduje, że te szminki są tak wyjątkowe. Mamy ich do wyboru aż 9 od tych błyszczących, z delikatnym kolorem do ekstremalnie matowych wyglądających wręcz jak welurowe. Jest to cecha którą ciężko znaleźć w wielu innych tańszych jak i droższych markach.

Kolorystyka:

Przechodząc obok stoisk ze pomadkami MAC ciężko jest oderwać wzrok. Cała masa kolorów zaczynając od delikatnych róży po ekstremalne fiolety i czerń. To kolejna rzecz czego nie oferują nam drogerie. Bo o ile o wszelkie nude, róże i czerwienie nie jest trudno tak o już bardziej odważne kolory jest niezwykle ciężko. Nie ma się jednak co dziwić, MAC jest marką profesjonalną, a w drogeriach znajdują się kosmetyki które mają dotrzeć do wszystkich. Nie tylko do wizażystów i kosmetycznych freaków.

Trwałość:

Nie wiem jak jest z innymi wykończeniami, ale maty trzymają wspaniale. Mogę jeść, pić, gadać a szminka zostaje na swoim miejscu. Samo to jest warte dla mnie tych pieniędzy, wolałabym mieć jedną szminkę której mogę być w 100% pewna, niż kilka które zmażą mi z ust w trakcie rozmowy.

Zapach:

Słodki waniliowy budyń, większości osób bardzo się podoba. Mi zdecydowanie też.

Design:

A na samym końcu te szminki są po prostu śliczne. Uwielbiam to w jaki sposób te smukłe czarne opakowania prezentują się na toaletce. Wyglądają trochę jak naboje. Jakby nie patrzeć czerwona szminka to też niezła broń. :>

Wady?

Oczywiście jest ich kilka, ale giną one pośród zalet.

– Cena bo 86 zł za jedną to całkiem sporo.

– Przebicie cenowe w Polsce. Trochę boli mnie to że w stanach kosztują one po 16 dolarów (ok. 56 zł).

– Dostępność stacjonarna. Ciągle tylko w większych miastach (I to nie w każdym)

– Maty mogą przesuszać usta, ale taki już urok tego wykończenia.

Nie chce was namawiać was do zakupu kilkunastu sztuk tych pomadek, bo nie takie jest przesłanie tego postu. Jeśli macie jednak taki odcień którego jesteście pewne, wiecie że będziecie nosić go bardzo często to warto zdecydować się  właśnie na markę MAC. Dzieląc liczbę dni przez jakie będziecie mogły się nią cieszyć na cenę to nie jest ona już tak zaporowa.

Na koniec zostawiam wam film niezastąpionej Claire Marshall, może podpatrzycie jakieś odcienie dla siebie.

Udostępnij

Skomentuj wpis