13 / 11 / 16

Jouer long wear lip creme & lip topper

Udostępnij

Jestem w szoku, że w Polskiej blogosferze tak niewiele słychać o Jouer! Ta marka zdecydowanie zasługuje na więcej zamieszania w okół siebie! Cała ich filozofia bardzo do mnie przemawia, a jakościowo są to jedne z lepszych produktów jakich używałam (a trochę już tego było :D) 

Jouer zostało stworzone Christina Zilber, dla kobiet które chcą bawić się makijażem a jednocześnie boją się wychodzić ze strefy komfortu. Dlatego formuły i kolory są bardzo przyjazne nawet osobom początkującym i nie czującym się bardzo pewnym w świecie kosmetyków kolorowych.

Pierwsze co rzuca się w oczy to ich opakowania. Uważam że to zdecydowanie najładniej prezentujące się pomadki w mojej kolekcji. Minimalistyczne, designerskie i bardzo poręczne. Ciekawą kwestią jest też to, że jeśli posiadamy więcej produktów Jouer, możemy je ze sobą łączyć, przez specjalnie zaprojektowane zatrzaski.

img_3500xx

Mimo swojego niewielkiego rozmiaru są bardzo pojemne i mają w środku więcej produktu niż wszystkie inne płynne pomadki które posiadam. Mam dla was porównanie pojemności pośród jednych z najpopularniejszych pomadek na naszym rynku. Spójrzcie też od razu na to, że największe opakowania nieźle nas mylą i zazwyczaj mają najmniejsze pojemność.

img_3807

W moje ręce trafiły dwie matowe pomadki i jeden lip topper, oba produkty łączy przyjemny ciasteczkowy zapach, sprawiający że dosłownie ma się ochotę polizać aplikator (nie polecam jednak tego robić! :D) Najpewniejszym źródłem zakupu jest na cultbeauty.co.uk, niestety nie znalazłam Jouer w żadnym polskim sklepie nad czym niezwykle ubolewam. Pomadka kosztuje 15 funtów, a lip topper 13,50.

img_3826

Long-Wear Lip Crème

Czyli nic innego niż płynna matowa pomadka. Zakochałam się w ich formule od pierwszego użycia. Produkt jest praktycznie niewyczuwalny na ustach, przez co komfortowo nosi się go przez długie godziny. Ich lekkość sprawia również, że nie tworzy nam się ta okropna linia od środka ust. Myślę, że każdy kto używa matowych pomadek doskonale wie o czym mówię!

img_3817

Brique 

To kolor z jesiennej kolekcji, ciepła lekko ceglana czerwień. Uwielbiam czerwone usta, to klasyka sama w sobie. Pasują absolutnie do wszystkiego, a mimo to nie nosze ich jakoś bardzo często. Moją ulubioną czerwienią jest mac ruby woo, wszystko mi w niej pasuję, kolor, trwałość, wykończenie… niestety na dłuższą metę nie jest bardzo komfortowa w noszeniu i dosyć cieżko jest ją doprowadzić do porządku po jedzeniu. Zazwyczaj muszę całkowicie ją zetrzeć i nałożyć od nowa. Dlatego możecie sobie wyobrazić jak zbierałam szczękę z podłogi kiedy po obiedzie, brique pozostało na tyle dobrze na swoim miejscu że nie musiałam jej zupełnie poprawiać. Ta szminka spowodowała, że zdecydowanie łatwiej mi sięgnąć po czerwień.

img_3839-edit

Melon

O tym kolorze opowiadałam wam już w poprzednim wpisie z ulubieńcami. Nude o różowych tonach, który będzie pasować naprawdę każdemu. Równie komfortowy w noszeniu co poprzednik. Jeśli lubicie nudziaki to Jouer jest waszym najlepszym przyjacielem w tej kwestii. Szeroki wachlarz od róży przez beże i brązy. Naprawdę jest w czym przebierać. Moim następnym wyborem jest Tawny Rose, spójrzcie tylko jaki jest piękny [click].

jouer - melon

Skinny Dip – Lip Topper

To naprawdę niezwykły produkt, sama @czjouer nazywa go złotem w płynie. Lip Topper transformuję każdą pomadkę w metaliczne dobro! Formuła została zaprojektowana tak by nie kolidować z innymi mazidłami do ust. Napewno znacie sytuacje, gdy na pomadkę nałożycie balsam lub błyszczyk i dzieje się katastrofa. Szminka się rozpuszcza, rozmazuje i zaczyna wyglądać okropnie. Tu możemy być absolutnie spokojne, bo wszystko zostaje nienaruszone. Przetestowałam go na produktach jeffree star, golden rose i wielu innych, do tej pory nie było problemu z żadną formułą.

Lip topper dodaje ustom nawilżenia oraz złotego błysku. Jeśli jesteście fankami trendu metalicznych pomadek, to jest to produkt w który zdecydowanie warto zainwestować. Muszę zaznaczyć że zaraz po nałożeniu lekko się klei, ale łatwo można to zniwelować matując go chusteczką higieniczną. Oczywiście możemy nosić go solo, jako tradycyjny błyszczyk, ale swoją prawdziwą magię pokazuje dopiero współpracując z innymi szminkami.

img_3853 img_3902

Mam nadzieje, że zainteresowałam was tą marką i że wyczerpałam temat pytań na jej temat, które przewijały się na moim instagramie i snapie.

Na koniec powiem tylko, że już mam na oku ich rozświetlacze i paletę cieni! Chyba muszę w tej sprawie zainterweniować u mikołaja! :D

podpis

Udostępnij

Skomentuj wpis